Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

dmuchawa, elektroniczna komutacja, sunon, wentylator, ziehl

04/06/2008 GMT 1

dmuchawa, elektroniczna komutacja, sunon, wentylator, ziehl

dmuchawa @ 12:35

Ta krótka narad była naprawdę zbyteczna żeby dojść do przekonania, że nie jest dobrze. Nie myśląc o tym dłużej położyłem się spać, chociaż właściwiej byłoby powiedzieć, że straciłem przytomność. Po krótkim odpoczynku ustaliliśmy priorytety remontowe, które pozwolą nam skupić sie na myśli o ratunku. Najważniejszy póki co był wentylator. Bez niego tlenu starczyło by zaledwie na kilka kilka dni, góra tydzień. sunon i ja przystąpiliśmy do naprawy natychmiast. W tym czasie ziehl miał ratować resztę działających układów statku. Pomyśleliśmy, że jesteśmy ostatnimi osobami nadającymi sie do tego typu prac. Jedynym inżynierem na statku był ziehl, a on miał i tak mnóstwo swojej roboty. Szło nam opornie, ale po dwóch dniach udały nam się prowizoryczne naprawy i wentylator znowu działał Dla dodania sobie otuchy śmialiśmy się, że w akademii nikt nie ćwiczył przerabianych przez nas manewrów. Po dokonaniu szczegółowych oględzin musieliśmy zastanowić się co dalej. Jedno było pewne, dopóki dmuchawa nie jest sprawna nie możliwa jest elektroniczna komutacja, a bez niej opuszczenie tej zapomnianej przez boga planety. Naprawa wymagała opuszczenia statku, co zawsze wiąże się z dużym ryzykiem. Na statku ocalały jedynie dwa skafandry, co dodatkowo wydłużało by czas naprawy. Mimo, że sunon bardzo by się przydał przy tej skomplikowanej operacji, na powierzchnie musiałem iść ja z Ziehlem. Najpierw mieliśmy sprawdzić czy naprawa jest w ogóle możliwa. Postanowiliśmy, że odłożymy spacer do jutra. Niechętny całemu pomysłowi opuszczenia statku wśliznąłem się w skafander. Planeta była niewiele mniejsza od ziemi, co czuło się spacerując lekko po chropowatej powierzchni tego nie przyjaznego globu. To co rzucało sie najbardziej to niezwykle jaskrawy błękit powierzchni, który bez osłony raził w oczy. Ta pozbawiona atmosfery pustynia obfitowała niezwykłe twory geologiczne nie widoczne na ziemi. Połyskujący na horyzoncie szczyt krateru nie przypominał niczego, co widziałem wcześniej. dmuchawa wyglądała jak właśnie wyjęta z pieca. Czerwony kolor poszycia sąsiadował z ponurą czernią spalenizny, będącej wynikiem wejścia w atmosferę. - co o tym myślisz – spytałem. - jeśli nie ucierpiał procesor wszystko jest do uratowania – zameldował zadowolony z siebie ziehl

Archiwum | Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo